MIMO WSZYSTKO-book number three

Mimo Wszystko
PREMIERA - WALENTYNKI 2007
zobacz ilustracje

Łomatkoboska, aleś mi zaszczepiła melodramat—skwitowała moją opowieść Daria, moja przyjaciółka z piaskownicy, zwana przeze mnie pieszczotliwie Duśką, z którą wspólnie zesikałam się kiedyś w spodnie- ogrodniczki, bo nie zdążyłam wbiec do domu na czwarte piętro. A miałam wtedy 14 lat, więc to dość poważny wiek, jak na moczenie się.

– Melodramat? — jak możesz tak mówić?—oburzyłam się święcie.

– Mogę inaczej: Love story, Niewolnica Isaura.

Odruchowo spojrzałam w lustro.

– Naprawdę myślisz, że jestem do niej podobna?—zatrwożyłam się srodze.

– Do której? Do Lucelli Santos ?Czy do Ali MacGrow?

Czekaj, niech sobie ciebie obejrzę. Mam przynajmniej nadzieję, że on nie wygląda jak Leoncio, ale chociaż jak Ryan O’Neal w roli Oliviera Barreta czwartego.

- O rety, ale ty masz pamięć! Po tylu latach pamiętasz jak się nazywała najsłynniejsza niewolnica świata..

– A ty nie pamiętasz, jak wymierało miasto, pustoszały ulice, bo wszyscy biegli do domu zobaczyć co znowu zrobi ten niedobry Leoncio biednej Isaurze.

–No to popatrz sobie, jasne, nie na patrzyłaś się przez 30 lat?

– Zeza nie masz, ale ten nos… dostrzegam pewne podobieństwo do Isaury.

– To mnie zastrzel natychmiast.

– Chcesz wiedzieć, co myślę?

– Z każda sekundą coraz mniej, ale powiedz. Dobij leżącego.

– Niby ciebie? Ani mi się śni. Uważam, że to jest bardziej skomplikowane, niż on ci to przedstawił. Pewnie zastanawiasz się, czy nie chodzi o inną kobietę.
Sądzę, że nie, nie robiłby takiej hecy. Myślę, że nałożyło się na to kilka spraw, o których nie masz pojęcia i myślę, że głównie idzie o jego żonę.
Swoją drogą naprawdę go gnoiłaś. Ja na jego miejscu zepchnęłabym cię z balkonu już dawno temu. Ale jednocześnie on nie może obwiniać ciebie za swoje życiowe niepowodzenia. Jeśli on chce tych dziesięciu dni- to mu je daj.

– A co będzie, jeśli on nie zadzwoni.?

– Kopnę cię za chwilę w dupsko. Znowu sobie układasz w tej chorej główce całą historię. Czasem sobie myślę, ze to ty napisałaś Biblię. Bo tylko ty, spośród znanych mi osób, masz taką fantazję.
Jestem pewna, że zadzwoni. A jeśli nie, w co nie wierzę, jak podkreślam, to pójdziemy na polowanie. Tego kwiatu jest pół światu.
A poza tym nie zapominaj, że jesteś najlepszą kochanką na świecie. Zaraz po mnie, znaczy się.

A tak naprawdę już na serio. Gdyby facet chciał cię zostawić, to rzeczywiście by to zrobił, a nie nadwyrężał gardło trzy godziny, będąc prawie pewnym, że i tak go nie słuchasz. Ja wiem, że ty uwielbiasz tworzyć rozmaite historie, ale daruj sobie. Daj facetowi tych dziesięć dni . Zrób wreszcie dla niego coś więcej, niż chodzenie do łóżka..

Wierzę, że poza tym, inne rzeczy też wychodzą ci świetnie.

– Jesteś wulgarna, wiesz?

– Tylko dosadność do ciebie przemawia. Przestań z nim chodzić do łózka, a zacznij na kolacje do restauracji. Wykorzystaj swoje usteczka do rozmowy, A nie tylko do…

– Zamilcz, kobieto!

—Niedoczekanie. Pamiętasz jeszcze, co to takiego rozmowa.? Więc bądź jego przyjaciółką, a kochanką przy okazji. Facet bardziej niż orgazmu pragnie po prostu CIEBIE.
Poza tym facet nie jest już młodzieniaszkiem, no nie? Ile ma lat? 43?
Czyli dziesięć mniej niż ty. Dziewczyno, ty jesteś jak gejzer, a on jak wypalona laska dynamitu.

– Do jasnej cholery, przestań z tą laską, co? Ja tu w rozpaczy jestem, a ty sobie jaja robisz.

– No widzisz, też jesteś monotematyczna. Jaja, laska. Obawiam się, że zwyczajnie on już ma coraz mniej siły. W prąciu. Nie zauważyłaś?

– Nie. To znaczy tak jakby. Nigdy dotąd nie zaniemógł , ale był coraz bardziej miękki.

–No sama widzisz. A ty jeszcze go dołujesz: „kochanie, zróbmy to jeszcze raz”, gdy on tylko siłą woli utrzymał swojego Wacusia w pozycji pionowej.
Jeszcze raz to on będzie mógł najwcześniej na drugi dzień, a nie zapominaj, że on ma przecież w domu żonę, która być może od czasu do czasu też ma jakieś wymagania.
Spotykacie się od pięciu lat. Rok ma 365 dni. Ile razy w tygodniu się widujecie?

– Przeważnie codziennie. Czasami trzy razy w tygodniu.

– No to uśrednijmy. Trzy razy w tygodniu uprawiacie seks, razy pięć lat. Z matematyki miałam dwóję, ale wychodzi mi sto razy w roku z okładem, przez pięc lat, czyli pół tysiąca bzykanek. Matko jedyna, to nie facet , to PREDATOR, jak to wytrzymuje.

– I ty Brutusie przeciwko mnie?

– Proszę cię , przestań pieprzyć od rzeczy, bo pomyślę, że kosmici cię porwali i poddali praniu mózgu. Nie zachowujesz się jak moja przyjaciółka z pięknym umysłem, który zachwyca wszystkich facetów, nawet bardziej niż jej wagina, ale jak głupia blondynka, której mózg wyciekł przez ubytek w uzębieniu.
Stają z tobą w jednym szeregu. Ale jak będzie trzeba, to ci przywalę.

FRAGMENT 2

Ładna z niej przyjaciółka. Nawet nie pozwoli ponapawać mi się własnym cierpieniem.

–Słoneczko, myśl szybko co jest dla ciebie ważne, co chcesz jeszcze zobaczyć, czego posłuchać. Daj szansę nowemu dniu. Kto da mi siłę, jeśli nie ty? Mówiłam ci, że zawsze, gdy nie wiem, co zrobić, jaką podjąć decyzję, zatrzymuję się i pytam samą siebie: Co moja Natalka zrobiłaby na moim miejscu? Potrzebuję cię! Jesteś najbardziej prawdziwą osobą, jaką znam. I bardzo mi zależy, żebyś mogła się uśmiechać. Tylko wytrzymaj. Daj czas czasowi- jak mawiał Stachura.
A pamiętasz, jak cierpiałam przez tego mojego robala? Uratowałaś mnie wtedy. Błagam więc, teraz uratuj też i siebie.

Widzisz, siedzę i płaczę razem z tobą. . Ja to znam. Bo jestem i Tobą, i Nim jednocześnie. Gdy jestem Nim, wiem, że nie chodzi o drugą kobietę. Przynajmniej nie musi. Wydaje mi się, że On, jak każdy człowiek, potrzebuje akceptacji, dowartościowania, jako mężczyzna w dodatku ambitny - czuje się przy Tobie po prostu gorszy. Nie, nie zazdrości, jest na to za dobrym chyba człowiekiem, ale po prostu uświadomił sobie, że nie idziecie już tą samą, jednakowo wyboistą lub gładką drogą. I boi się, że Cię nieodwracalnie stracił.
Może trzeba wysłuchać jego, no nie wiem, czy dobrze to odbieram - wołania do Ciebie o pomoc? Może ten jeden raz pozwól mu zadecydować? Niech uwierzy w siebie. Odczuje, że mu ufasz, nawet jeśli boisz się, że kiedyś powiesz: “matko, jaka była naiwna!”. Na własnej skórze doświadczyłam tego, że mężczyźni nie tyle że nie lubią, co boją się silnych kobiet. Niech poczuje się pewnie, niech wie, że coś może od niego zależeć, że nie jest też dla Ciebie tylko samcem. Okazuje się, że im - rzadko bo rzadko, ale nie zawsze chodzi tylko o seks. Czy radzisz się go w jakichś sprawach? Dajesz mu odczuć, że może być dla Ciebie autorytetem w różnych

kwestiach? Nawet jak coś spaprze, to przecież i tak świat się nie zawali. Może potrzebuje Twojej cierpliwości i jakiegoś świadectwa, że nie traktujesz go jak kogoś gorszego od siebie, że nie podważysz jego zdania, uszanujesz decyzję, jakakolwiek będzie, jemu chyba też rozpada się to, co próbował zbudować.
Natalko, gdy jestem Tobą, umieram ze strachu, że jest inna kobieta, że nie jestem na tyle dobra, by zatrzymać przy sobie najważniejszego dla mnie mężczyzny. Wtedy ten strach przesłania wszystko, każe zapomnieć, że ten On ma po prostu (tak samo jak ja) czasem zły dzień, nawarstwia mu się wiele spraw i chodzi rozdrażniony, że jest zmęczony tak, że nie ma siły się uśmiechnąć. Ale ja przecież o tym nie wiem, nie zawsze potrafię zauważyć. Więc trzeba ze sobą rozmawiać. I znaleźć w sobie odrobinę siły, mimo własnego zmęczenia, żeby dostrzegać to, co dzieje się z drugą osobą. To tak trudne, że nie zawsze się udaje. Ale Ty chcesz, żeby się udało, prawda? Czuję, bardzo mocno to odczuwam, że zależy Ci na Nim. Tak jak jemu na Tobie. Naprawdę. Więc daj i jemu, i sobie te 10 dni.

Może będzie trzeba nawet więcej. Sprawdź, czego Ci będzie wtedy najbardziej brakowało. A potem powiedz mu o tym i oceńcie, czy oboje tego samego oczekiwaliście.
A tak naprawdę czuję się w tej chwili głupia jak but. Jak to łatwo jest doradzać innym, analizować, rozkładać na czynniki pierwsze… wymądrzać się jak jakiś wsiowy psychoanalityk. Teraz jeszcze bardziej niż zwykle przekonuję się, że nie jestem ani mądra, ani dobra, ani nawet normalna. Jestem nijaka, żadna. Tak ż a d n a, że jeśli któregoś dnia nagle bym zniknęła, to nikt by tego nawet nie zauważył.

Ale Ty masz kogoś, komu na Tobie zależy. Na Was zależy. Zrób wszystko, by niepotrzebnym gestem lub słowem tego nie stracić!

– Jeszcze raz powiesz coś złego o sobie, jeśli jeszcze raz powiesz, że jesteś żadna, nijaka i nikomu niepotrzebna, to osobiście własnoręcznie skopię ci tyłek i naprawdę się postaram, żeby bolało. JESTEŚ MOJĄ PRZYJACIÓŁKĄ. JESTEŚ MOJĄ MĄDRĄ DARIĄ. KTÓRA POJAWIA SIĘ ZAWSZE WTEDY, GDY DZIEJE SIĘ KRZYWDA, BO CZUJE TO PRZEZ SKÓRĘ I ZJAWIA SIĘ ZANIM KTOŚ ZDĄŻY NAWET POMYŚLEĆ, ŻE JEST MU ŹLE, ZANIM KTOŚ ZDĄŻY SZEPTEM POPROSIĆ O POMOC.

–Natalko, ty też taka byłaś dla niego. Ja to przecież pamiętam. Spróbuj przez tych kilka dni dowiedzieć się, co się stało, że już tak nie jest.

– Jak to nie jest? Jest! Nadal zrobiłabym dla niego wszystko!—zaprotestowałam, nawet dość mocno.

– Wszystko, czyli co?—Daria była nieprzejednana.

– No… po prostu wszystko. —

– Nie przekonuje mnie to. Bo takie wszystko to jakby nic. A może on nie chce od ciebie wszystkiego, tylko kilku drobiazgów? Może uszczęśliwi go zwykła rozmowa z tobą przy steku z łososia i lampce wina?
Może wystarczy mu, że opowiesz mu, jak minął ci dzień, jak rozbawisz go, tak, jak tylko ty potrafisz? Bo potrafisz bawić innych do łez, prawda? Czasem mi przy tobie zwieracze nie trzymają i popuszczam.
A może on chce ci opowiedzieć , jak minął mu dzień, czy ma pracę, czy nie…

– Nie, on nigdy się do tego nie przyzna i nie będzie chciał o tym rozmawiać. Ja wiem, czy on ma pracę, czy nie. I wiem, że ten temat zawsze był dla niego trudny. To facet.

– Tak było kiedyś. Ale nie możesz wiedzieć, jak jest dzisiaj. Może dojrzał, żeby z tobą o tym rozmawiać. Bo wiesz, jeśli facet rozmawia z tobą o problemach w pracy lub o jej braku, to jest to bardziej intymne niż rozmowa o wielokrotnym orgazmie.

Skupiłaś się nie do końca na tym, co trzeba.

– Nie chciałam go urazić, wprawić w zakłopotanie, zranić jego męskiej dumy.

– Ale czy na pewno o to chodzi? Czy może zwyczajnie bałaś się, że tak naprawdę to nie możesz dla niego zrobić tego „wszystkiego”?

– Daria, czyją ty właściwie trzymasz stronę?

– Oj, Natuś, z każdą chwilą przekonuję się, że on ma rację. W ogóle nie słyszysz , co się do ciebie mówi. Odtwarzasz sobie w główce te kompakciki.
Trzymam stronę miłości, czyli waszą. Jakkolwiek banalnie i melodramatycznie to by nie zabrzmiało. A jako twoja przyjaciółka, uważam za swój obowiązek, uciec się do łopatologii stosowanej , celem wyjaśnienia ci wszystkiego tego, czego nie rozumiesz bądź zrozumieć nie chcesz.

FRAGMNET 3

Więc teraz, po pięciu latach względnego spokoju, z żelazkiem w jednej ręce, wystukałam numer Daniela.

– Witam królową—usłyszałam po drugiej stronie.
Pilnie oglądam telewizję, ale nie usłyszałem, żeby znowu sprzątnęli jakiegoś mafiosa.

– Jak rany, Daniel, ale się dowcipny zrobiłeś. Umrę ze śmiechu. Masz chwilkę?

– Jakieś piętnaście minut, wystarczy?

–Musi—i streściłam mu ostatnie pięć lat swego życia , kładąc szczególny nacisk na ostatnią rozmowę przeprowadzoną z MMŻ( dla przypomnienia wyjaśniam; Miłościa Mojego Życia)

– No toś narozrabiała- podsumował Daniel.

– Alez fachowy komentarz . Dziękuję. Tego właśnie oczekiwałam . Przemawia przez ciebie solidarnośc plemników czy może cos innego?

– Nata, proszę, bądź sprawiedliwa. Przecież nawet nie znam faceta.

– Po pierwsze, nie mów do mnie NATA, bo czuję się jak woda mineralna, a po drugie, wcale się nie musicie znać., żeby się ze sobą solidaryzować.

– Okey. Nie musimy. Ale po tych kilku latach znajomości ze mną, mogłabyś zdobyć się odrobinę sprawiedliwości i przyznać , że ja nigdy się z nikim nie solidaryzowałem tylko dlatego, że mam penisa.

– No fakt. Przepraszam. Widzisz, ze mną się nie da normalnie żyć- powiedziałam i miałam w planie się rozpłakać.

– Tylko mi nie płacz. Weź się w garść . Jako facet mówię ci, że na pewno nie chodzi o konkurencję, a jako psycholog radzę: odpuść jemu i sobie. Daj mu to o co cie prosi. A jako przyjaciel mówię: jestem z tobą i kocham cię. Jak siostrę.

Kocha mnie. Już się ucieszyłam, gdy dodał to ”jak siostrę”.
Ciekawe czy nie mógłby mnie tak trochę kazirodczo pokochać?

– Słoneczko, a jak mam do ciebie mówić? Domyślam się, że NATKA też cię nie uszczęśliwia?

– Bo czuję się jak pietruszka? Bo ja wiem? A jak właściwie mówiłeś do mnie przez te wszystkie lata?

– Przepraszam, musze kończyć. Uważaj no mi na siebie w tych górach. Uważnie. A jeśli chodzi o fachową poradę, chodzi mi o sposób, w jaki mogłabyś sobie ulżyć, to mówię ci: zacznij pisać.

– Ale co? Pamiętnik? Nie ma mowy. Odkąd dwadzieścia lat temu komisyjnie z Darią spaliłyśmy dziesięć tomów moich żałosnych bazgrołów, przysięgłam sobie, i jej zresztą tez, że nie będę prowadziła dziennika.

– Wobec tego pisz do niego listy. Wtedy , kiedy czujesz, że o nim myslisz, że chcesz mu cos powiedzieć, albo jeśli masz jakis przemyślenia na temat waszego związku. Pisz, ale nie wysyłaj. Zaklejaj kopertę, adresuj i wrzucaj pod łóżko.
Kiedy będzie po wszystkim, daj mu je.
No to pa, skarbie.

No to pa.
Skarbie? Od pięciu lat tak do mnie mówi. Ale kompletnie nie zwracałam na to uwagi, bo tak do mnie mówi przede wszystkim MMŻ.

Jest taka teoria która mówi, że Napoleon był dalekowidzem. Może ja tez jestem?
Nie umiem dostrzec tego, co mam pod nosem?

No, ale chyba odbiegłam od tematu. Właśnie skończyłam rozmowę z OSPP i przymierzałam się do wyprostowania pierwszego pasma poskręcanych loków, gdy wpadła jak furia Daria a ja pożałowałam, że kiedyś jej dałam zapasowe klucze.
Jednym ruchem ręki wyrwała mi wtyczkę z gniazdka, wrzuciła gorące żelazko do torby i krzyknęła:

– Zamierzam dojechać do Zakopanego jeszcze dzisiaj i w jednym kawałku. Wyprostujesz się na miejscu. Wszystko masz?—i nie czekając na odpowiedź wypchnęła mnie z mieszkania, uprzednio zakręciwszy gaz i wodę.
Jak ona to robi, że jest taka doskonała?

Akurat napatoczył się sąsiad z drugiego piętra, więc Daria złożyła usteczka i zrobiła niewinną minkę i bum- dawaj szarpać się z walizką większą od niej.

Reakcja była natychmiastowa i przewidziana przez Darię w najdrobniejszych szczegółach.

– Ależ szanowna pani pozwoli- nie wolno tak delikatnej osóbce szarpać się z takimi bagażami. Nie mogę na to pozwolić. Proszę zostawić to prawdziwemu mężczyźnie
( tu zgaduję- miał na myśli siebie). Szkoda, że ten prawdziwy mężczyzna na chwilę zapomniał, że ja go znam i wiem, kto mi drzwi przed nosem zamyka oraz kto nigdy nie przytrzymuje dla mnie windy.
A teraz, patrzcie no go! Prawdziwy mężczyzna. Się znalazł.
Dlatego z satysfakcją czekałam na dalszy rozwój wypadków, a mianowicie na to, jak spróbuje on podnieść moją walizkę. Ja to co innego. Kobieta szarpnie wszystko. Jest jak Agata Wróbel- niepokonana w rwaniu do 150 kg.

Jak sobie ów prawdziwy mężczyzna szarpnął, to mu żyłka pierdząca nie wytrzymała , a także spodnie w kroku. Ale zachował twarz i udał, że wcale mu się nic nie popruło i dotaszczył nam te walizkę do naszego auta wosz and goł.
Grzecznie , resztkami fasonu zapakował na tylne siedzenie, bo naturalnie do bagażnika woszandgoła wchodzi kanapa, ale tylko w telewizyjnej reklamie, i kilkakrotnie zmieniając kolorystykę na twarzy, oddalił się .

Do Zakopanego dotarłyśmy dość wczesnym wieczorem. Nie bez przygód, oczywiście. Ale za to cało i zdrowo.