15.02.10

OPOWIADANIE , KTORE NALEZY DOKONCZYC, NAPISAC WLASNE ZAKONCZENIE, W KONKURSIE NR 1

- wolne myśli - o 15:36 pisze Monika Sawicka

SAMBA PRZED ROZSTANIEM

Podobno odkąd powstał portal NASZA KLASA wzrosła liczba rozwodów. Bardzo być może, bo kobiety są chorobliwie sentymentalne i wydaje im się, że pierwsza szkolna miłość jest zawsze żywa. A nawet jeśli jest trochę nieżywa, to wystarczy ją reanimować wspomnieniami, które ożywimy, patrząc na klasowe zdjęcia, a gdy spotkamy Andrzeja z III B, z którym po raz pierwszy zaszło, co zaszło, to miłość poderwie się z niemocy i rzuci się jak szalona w przeszłość by tworzyć nową teraźniejszość, a może nawet i przyszłość. Oczywiście pod warunkiem, że Andrzej z III B nie jest łysym okularnikiem o aerodynamicznych kształtach , z trzema podbródkami, któremu z tylnej kieszeni spodni wystaje trzydziestocentymetrowy grzebień i który nie zakłada skarpetek do sandałów. Bo jeśli jest i jeśli my wyglądamy nieco lepiej niż on, to pierwsza miłość nawet nie drgnie. Nie żebym była małostkowa i próżna, ale jeśli powiem, że wygląd nie ma znaczenia, to efekt Pinokia mnie zdemaskuje.
Marcin zaczepił Hanię na komunikatorze, zaintrygowany opisem. Przytaczać treści nie będę gdyż jest nieparlamentarna. Choć, po namyśle stwierdzam, że jednak jest, nawet rzec można, ministerialna, ot- nowa formuła opracowana przez Panią minister Fedak. Powiem tylko, że jeśli mężczyzna odważył się mimo opisu, zagadać , to jaja ma nie tylko w lodowce. Rozmowa z kolegą z klasy przeciągnęła się do rana, a właściwie, trwała 63 dni. Jak Powstanie Warszawskie.
Hania właśnie zakończyła jeden romans , wciąż była w porozstaniowej żałobie. Nieprzyzwoicie przystojny lekarz zawrócił jej w głowie tak bardzo, że , gdy ją zostawił, chciała się zabić. Dwa razy. I wcale nie chodziło o to, że całował ją i pieścił tak jak nikt dotąd, że zwinnym językiem penetrował łechtaczkę. Że penetrował ją dogłębnie szukając Punktu G. Że krzyczała z rozkoszy, gdy znalazł. Że ssał jej wargi i sprawnie poruszał się po jej łechtaczce, doprowadzając ją do szaleństwa. Dziesięć razy z rzędu. I także nie dlatego, że zawsze mieli orgazm w tym samym momencie, że on tak pięknie krzyczał. Nigdy nie zapomni . Nie zapomni choć bardzo tego pragnie, ale nawet teraz, dwa lata po rozstaniu, samo wspomnienie nieprawdopodobnie dobrego seksu z nim sprawia, że jej dłoń wędruje w kierunku vaginy i zaczyna ją delikatnie, nieśmiało pieścić.
I obiecała sobie, że już nigdy się nie zakocha, bo prawie wszyscy faceci są tacy sami i wciskają nam kłamliwy bełkot, który my zasysamy jak odkurzacz centralny , zamiast filtrować, odpluwać i zostawiać maksymalnie 5 % ze 100. Marcin jej to uświadomił, nie wyrażając się zbyt pochlebnie o własnej płci. Był kawalerem, ale nie był gejem. To starokawalerstwo, dzisiaj tak nowocześnie zwane byciem singlem ,trochę Hanię zaniepokoiło, bo jako kobieta musiała się chociaż przez chwilę przecież zastanowić, dlaczego nadal jest sam. Zastanowiła się, rozłożyła na czynniki pierwsze, przeanalizowała i doszła do beznadziejnego ,ale jakże przyjemnego wniosku, że może po prostu on czekał właśnie na nią, o czym zresztą Marcin nie omieszkał jej poinformować w dwa tygodnie po pierwszym spotkaniu po latach, jednocześnie wyznając jej miłość. Z początku nie wierzyła, bo przecież wspólnie ustalili, że remizowe teksty nie dla nich. Ale przecież Hanka nie jest z kamienia i kiedy on pisał jej : „moja poduszka ma focha bo strasznie tęskni za tobą. Pościel pachnie tobą, a ty smakujesz jak brzoskwinia. Wszędzie jesteś brzoskwiniowa, dziewczyno. TAM też. I tak nadfajnie różowa. Zapach włosów mojej dziewczyny- bezcenny. Uwielbiam twoje kolana. Na górze okrągłe i zwężające się ku dołowi. Idealne. I twoje biodra. Uda. Kocham cie, dziewczyno, najbardziej remizowo na świecie. „ Nazywał ją swoją szwedzką niebieską żoną. Mieli wziąć ślub w Amsterdamie. A kiedy odwiedzała go, obejmował ją mocno i pytał- „czy możesz zostać tu na zawsze? Zamieszkaj ze mną”-prosił.
I mieszał jej w głowie tak skutecznie, że zaczynała zasysać wszystko, co mówił, zapominając o tym, co sobie obiecała. Że nigdy więcej nikogo nie pokocha. Bo ten ktoś odejdzie, a ona zostanie na środku drogi, z dziurą w sercu, jak po postrzale ze strzelby na słonie. Powiedziała mu o tym. Prosiła, żeby nie mówił , że ją kocha, jeśli nie jest tego pewien, Bo jeśli ona uwierzy, a on dojdzie do wniosku, że mu się tylko zdawało, to ona umrze. Kiedyś opowiedział jej historię. O Janku Himilsbachu, który dostał od Wajdy propozycję zagrania głównej roli w jego filmie. Jedynym warunkiem było przyswojenie angielskiego. Namyślał się Himilsbah, namyślał, w końcu mówi- Nie, ja jednak tej roli nie przyjmę. Ale dlaczego? -Nie mogli nadziwić się znajomi. A co, ja głupi jestem? Ja się nauczę angielskiego, a Wajda się rozmyśli, nie da mi tej roli, i co? Zostanę jak ten chuj z tym angielskim!
I całował dobrze. I dotykał . Jego język był bardzo sprawny, cierpliwy i niezaspokojony. Za to ona była zaspokojona. Zaspakajana regularnie, precyzyjnie, profesjonalnie. Zanim jeszcze kochali się pierwszy raz, spytał ją: ‘Dziewczyno, jestes bardziej pochwowa czy bardziej łechtaczkowa?’
Odpowiedziala, że niestety łechtaczkowa. „Dlaczego niestety? To raczej dobrze. To daje większe możliwości”. Odkrywał przed nią te możliwości, a ona pogubiła się w rachunkach.
Sześćdziesiątego trzeciego dnia wracała z męczącego spotkania, padał nieprzyjemny deszcz i zapadał zmierzch. Telefon zawibrował na jej kolanach. Nie powinna czytać smsów podczas jazdy, ale miała przeczucie. Marcin pisał , że to koniec, bo okazała się nie być taką, jak myślał. Natychmiast zadzwoniła, mimo, że nie miała zestawu słuchawkowego i mimo, że zabrakło jej powietrza i nie mogła oddychać. Płuca ktoś ścisnął jej żelazną obręczą. Kiedy odebrał , powiedziała:
-Widzisz? I kto miał racje? Prosiłam cię, Tak bardzo cię prosiłam. Coś ty mi zrobił, chłopaku. I kto został, jak Himilsbach z angielskim? Rozumiem twoją decyzję. Nawet jeśli wczoraj proponowałeś mi wspólne zamieszkanie, a dzisiaj zmieniłeś zdanie, do cholery jasnej, rozumiem. Ale nie mogę pojąć, co się stało z tą twoją wielką miłością do mnie?
- Rozpuściła się. Ty ją rozpuściłaś? Nie ważne. Nie rozumiesz, że okazałaś się inna niż myślałem?
- Miłość to nie alcazelcer. Nie rozpuszcza się . Po prostu jej nigdy nie było. Miałeś mnie uratować. Wiedziałeś o mnie wszystko. Wiedziałeś, że następnej nieszczęśliwej miłości nie przeżyję, a ty przekonywałeś mnie, że kochasz, że to, co jest między nami jest ważne, że nigdy dotąd nie czułeś, że w twoim życiu dzieje się coś tak ważnego. I co? Było tak ważne, że zrezygnowałeś z tego w jeden dzień? To ja dziękuję bardzo. Miałeś mnie uratować, a ty mnie po prostu zabiłeś, chłopaku.
Rozpłakała się jak dziecko.
- No sorry, dziewczyno. Ale to moje życie i jeśli widzę, że coś idzie nie tak, to po prostu rezygnuję. Nie płacz już.
- Po prostu rezygnujesz, gdy widzisz, że cokolwiek może zaburzyć twoje cudowne, wspaniałe hedonistyczno egoistyczne życie singla, tak? Po co mi zawracałeś głowę, po co były te wszystkie propozycje wspólnego życia, wyznania miłości. Ja cie o nic nie prosiłam. O nic, rozumiesz?- krzyczała w słuchawkę.
Schyliła się by z torebki wyjąć chusteczki. I podtrzymywany ramieniem telefon upadł na podłogę. Pochyliła się jeszcze bardziej by go podnieść. Przecież Marcin wciąż tam był. A ona mu nie pozwoli tak łatwo się z tego wywinąć. Niech się wytłumaczy, niech wyjaśni.
Nie zauważyła jak zza zakrętu wyjeżdża tir z naczepą. Nie mogła zauważyć, bo podnosiła ten cholerny telefon.
Marcin usłyszał przeraźliwy dźwięk klaksonu i odgłos wgniatanej blachy. Ale nie to do dziś brzmi mu w uszach. Ale jej słowa- Miałeś mnie uratować, chłopaku, a ty mnie po prostu zabiłeś.
Na pogrzeb przyjechał, ale zaczekał, aż wszystko się skończy. Dopiero wtedy, gdy już nikogo nie było, podszedł.
-Cześć, dziewczyno. Cześć, moja szwedzka niebieska żono. Jestem idiotą, ale ty przecież o tym wiesz. Nie wiem, co powiedzieć. Poza tym, że moja poduszka strasznie za tobą tęskni…

dodaj

You must be lzalogowany to post a comment.