30.08.07
- wolne myśli o 08:49 pisze Monika Sawicka
29 września w sobotę o godzinie 17 , w Tychach, w ramach Tyskich Dni Literatury w Miejskiej Bibliotece( jeszcze nie została wybrana filia) odbędzie się spotkanie z Czytelnikami. Postanowiliśmy z Panem Januszem połączyć nasze spotkania- mając nadzieję, że będzie to bardziej interesujące. Tak więc w imieniu swoim i Janusza serdecznie zapraszam .
strona tekstu
- wolne myśli o 05:59 pisze Monika Sawicka
przychodzące na moją skrzynkę od ukrywających się pod fałszywymi danymi, osób, kasowane będą zawsze. jeśli ktoś nie ma odwagi podać prawdziwego adresu majlowego i chowa się jak szczur, to po prostu nie istnieje .
strona tekstu
28.08.07
- książki o 20:00 pisze admin
Pojawiły się już ilustracje do nowej książki “DEMI SEC”, w której będą też zamieszczone opowiadania czytelników.
Ilustracje można zobaczyć na stronie DEMI SEC-ilustracje.
strona tekstu
27.08.07
- wolne myśli o 13:49 pisze admin
Można już zobaczyć zdjęcia z finału plebiscytu MORĄŻANIN ROKU oraz z obu spotkań w świetlicach wiejskich, na nowej podstronie NASZE IMPREZY
strona tekstu
25.08.07
- wolne myśli o 22:35 pisze Monika Sawicka
Dzisiaj przeżyłam coś niezwykłego, dzięki niezwykłym ludziom. Najpierw odbyło się spotkanie w wiejskiej świetlicy w Maliniaku, gdzie opiekun świetlincy p. Radek Stachura przygotował specjalną formułę tegoż spotkania. Otóż przepytywana byłam przez …dzieci. To one były prowadzącymi, zadawały zabawne pytania, bardzo były dociekliwe.Poczułam się jak w programie DUŻE DZIECI i nie było to proste, ale ogromnie przyjemne. Dzieciaki były cudowne, bardzo profesjonalne, szczere i otwarte. Mamusiom dziękuję za pyszne domowe wypieki, wszystkim, którzy przygotowywali to spotkanie serdecznie dziękuję za zaangażowanie, a Ani Brędowskiej za to, że mnie tam zaprosiła. Dzieci przygotowały też upominki, kwiaty i sprawiły, że w moimi życiu zaszło coś co pozostanie we mnie na zawsze.
Dziękuję także opiekunom świetlic w Żabim Rogu, Pani Sołtys oraz oczywiście dzieciom i młodzieży, która na spotkanie przyszła. Dostałam piękną żabę na szczęście, na szczęście sztuczną. Był poczęstunek, przemiłe rozmowy oraz dużo dużo śmiechu i kwiaty z domowego ogródka.
Nie wiem, czym sobie na to wszystko zasłużyłam, ale nie będę się teraz nad tym zastanawiać tylko grzecznie położę się do łóżeczka i będę przeżywać wszystko od początku.
Anię uściskam, wytarmoszę, wycałuję itd jutro, dziękuję Wam bardzo.
strona tekstu
- wolne myśli o 22:17 pisze Monika Sawicka
Wczoraj odbył się finał plebiscytu na Morążanina Roku. Zdjęcia z imprezy, którą miałam zaszczyt współprowadzić już wkrótce.
strona tekstu
24.08.07
- wolne myśli o 16:09 pisze Monika Sawicka
Pozdrawiam Was gorąco z przecudnego Półwyspu Kretowiny, gdzie właśnie dotarłam. Jezioro Narie mam na wyciągnięcie ręki, przecudny widok z okna Pensjonatu Vertigo. Wieczorem przyjemne prowadzenie imprezy -finał plebiscytu na Morążanina Roku, później urocza kolacja z moją Anią ( Brędowską), a jutro… jutro telewizja i spotkania z dzieciakami w wiejskich świetlicach.
a niedziela dla mnie… może kajak albo łódka.
ściskam Was bardzo mocno i przytulam. Dziękuję.
strona tekstu
22.08.07
- wolne myśli o 20:26 pisze Monika Sawicka
czasami myślę, a właściwie coraz częściej, niestety, że urodziłam się o 100 lat za późno. Nie nadaję się do zycia w tych czasach. Jak większość z Was wie, nie żyję z pisania, lecz z działalności, którą prowadzę z mężem od 16 lat.
Na mnie spada większość najmniej przyjemnych spraw związanych z windykacją należności czyli mówiąc potocznie, z błaganiem o własne pieniądze. To ja jestem ten zły policjant. To mnie nienawidzą Klienci, do tego stopnia, że gdy słyszą od Pracowników, że jestem w biurze ja, a nie mój mąż, zwyczajnie nie wchodzą.
Starałam się wprowadzić pewne zasady, które pozwoliłyby naszej firmie funkcjonować w tym popieprzonym świecie, w miarę normalnie. I tych zasad się trzymam. I choć wydają się one , z punktu widzenia Klienta, niekorzystne, to dają szansę na zachowanie równowagi i utrzymanie się na powierzchni, gdy inni toną, na nowe inwestycje itp. Pogodziłam się z tym, że Klienci za mną nie przepadają, że gdyby mogli, wepchnęliby pod pociąg . Pogodziłam się z tym, że być może zrobili sobie laleczkę WOO DOO i wbijają mi szpile. Serio.
Usiłuję trzymać się tych zasad, wbrew coraz większej konkurencji. Wychodzę z prostego założenia: wolę nie zarobić, nie łamiąc moich zasad niż starcić mnóstwo zdrowia podczas żebrania o należne mi pieniądze oraz stracić Klienta, który też w efekcie mojej bezczelnej krucjaty, bezczelnej, bo przeciez jakze śmiałam upomnieć się po trzech miesiącach o pieniądze., i tak i tak odchodzi.
Zadziwia mnie ten świat i ludzie. Zadziwia mnie poziom bezczelności i tupet, z jakimi się spotykam w reakcji na moje kroki.
Zamiast pokornego “przepraszam” jest obraza Majestatu i brak kontaktu, a wysylane w ilosciach hurtowych przeze mnie smsy lub tez wykonywane telefony pozostają bez echa, lub też jedyną reakcja jest atak.
Może i bym to nawet zniosła. Przecież jestem suką, to już ustalone.
Ale oczekuję od mojego partnera w interesach i męża zarazem, że będzie stał za mną murem, że będzie popierał każdą NASZĄ WSPÓLNIE WCZEŚNIEJ podjętą decyzję, że będzie przestrzegał ZASAD we własnej firmie, wiedząc, jak męczące dla mnie jest później naprawianie tego, co on zepsuł, zezwalając na naruszenie tych zasad.
Klient doskonale wyczuwa słabszego, uleglejszego . Mnie omija szerokim łukiem , a wszystkie sprawy, po moim stanowczym VETO, próbuje ugrywać z drugim partnerem. I cóż się dzieje? Klient zwycięża. Choć nie powinien. Oczekuję, że osoba, z którą prowadzę biznes, zawsze stanie po mojej stronie, publicznie, w konfrontacji z Klientem, choćbyśmy mieli w domu skoczyć sobie do oczu. Musimy stanowić jedność, której Klient nie ośmieli się naruszyć.
A tymczasem każdego dnia zmagam się nie tylko z nieuczciwymi Klientami, to walczę z własnym mężem, który upokarza mnie, może o tym nie wiedząc, powoduje, że kurczę sie coraz bardziej a ludzie przestają traktować mnie poważnie i nawet nie chcą ze mną rozmawiać.
Zawsze stałąm za nim murem, ramię w ramię, choć wiedziałam, że nie zawsze był w porządku. Ale wiedziałam też, że nie wolno mi jest pokazać, że w tej konstrukcji są dziury, że można ją naruszyć. I choć później w domu zawsze mówiłam mu, co o tym myślę, to przy Kliencie nigdy nie cofnęłam się o krok.
Oczekuję więc tego samego. Zwłaszcza, że cała brudna robota została przydzielona mnie.
Dzisiaj nie wytrzymałam. Trzy upokorzenia w 3 godziny to trochę za dużo.
Jestem okrutnie zmęczona . Zmęczona tym, że Klienci mają mnie za potwora, zmęczona bezcelowością mojej pracy, zmęczona brakiem poczucia bezpieczeństwa i własnej pozycji w fimie, która do jasnej cjholery, w 50% należy do mnie, a czuję sie w niej jak zero. Nie mam wsparcia.
Ludzie mają mnie za potwora. Tak. To prawda. Bo to ja krzyczę, proszę, wypowiadam umowy Klientom.
Jestem zmęczona udawaniem, że jestem zła. Nie jestem, bo jeśli ktoś traktuje mnie uczciwie, odpuszczam, znajduję najdogodniejsze DLA NIEGO wyjście .
Jestem zmęczona do tego stopnia, że dzisiaj zrezygnowałam z pracy z moim mężem. Już po porstu nie mam siły… Czy ze mną jest coś nie tak? Boże…
możecie zobaczy, czym zajmuje, zajmowala się monika sawicka na co dzien.żeby żyć,jeść, mieszkać. www.piomo.pl
strona tekstu
19.08.07
- wolne myśli o 19:06 pisze Monika Sawicka
24 SIERPNIA PIĄTEK: MORĄG, GODZINA 18.30 WRAZ Z ANNĄ BRĘDOWSKĄ POPROWADZĘ FINAŁ PLEBISCYTU”MORĄŻANIN ROKU”
25 SIERPNIA SOBOTA: GODZINA 11 TELEWIZJA TOP SAT
25 SIERPNIA SOBORA, GODZINA 16 SPOTKANIE Z DZIECMI WE WSI MALINIAK
25 SIERPNIA SOBOTA, GODZINA 18 SPOTKANIE Z DZIECMI WE WSI ŻABI RÓG
ZAPRASZAM SERDECZNIE!!!!
strona tekstu