DAMA SUKCESU 2007
zapowiedzi na wortalu TWOJECENTRUM.PL
zapowiedzi na wortalu E-KOBIETY.PL
recenzje na portalu KORBA.PL
wywiad w piśmie SEMESTR (on-line)
zapowiedzi na portalu ONET.PL
“Serwantka” Monika Sawicka
“Serwantka” jest to po prostu współczesna baśń dla sfrustrowanych kobiet ładna, żywo napisana i zabawna, taka, której bohaterki można polubić, a lektura przypomina wypoczynek w ulubionym, dobrze wygniecionym, fotelu. A to przecież sprawia przyjemność i pewnie po to się czyta takie powieści, by być bujanym i kołysanym w ulubionej tonacji. Powieść Moniki Sawickiej nie zawodzi i pewnie perfekcyjnie trafia w oczekiwania czytelniczek. Puenta powieści prawdziwa i zawsze godna propagowania: “Najistotniejsze chyba, by żyć w zgodzie z sobą, żyć tak jak się chce, czerpiąc jak najwięcej przyjemności, radości i nie wyrządzając przy tym krzywdy innym”. Znacie? Znamy! To posłuchajcie… I słuchamy, bo się wcześniej dobrze bawimy” - Leszek Bugajski, krytyk literacki, pisarz.
“Przedstawiam Państwu Helenę, prawie Trojańską. Ona jest jak ten legendarny koń- podświadomie podstępna, choć sama ‘nie zna potęgi swego męstwa”- żeństwa?:-) A kim jest Klementyna? Obiecuję, że pokochacie ją od pierwszej chwili , a być może zechcecie ją adoptować? Jest także tajemniczy malarz, przejechany nie na śmierć, doktor i zakonnica o nieco innej orientacji od powszechnie obowiązującej w Kaczolandzie. Mąż wiarołomny zakochany w przydrożnej tirówce i Deląg- nieDeląg. To i dużo dużo więcej gwarantuje Państwu mega dawkę śmiechu i pysznej zabawy. A na dodatek pozwoli pozbierać się po życiowych niepowodzeniach. Serio- nie ma to tamto” - Monika Sawicka.
“Zabawna i wciągająca opowieść o tym czego pragną współczesne kobiety. Inteligentna ironia doprowadzona nieomal do perfekcji. Nieomal, bo i tak nie ukrywa niezwykłej wrażliwości autorki.”
Janusz Leom Wiśniewski, autor “S@motności w Sieci”, Frankfurt/Main, sierpień 2006
FRAGMENT
Ponieważ moje małżeństwo legło w gruzach jak domek z kart, musiałam odreagować. Mąż mnie zostawił bez grosza. Hulaj dusza, piekła nie ma! Postanowiłam się nad sobą nie rozczulać bo w zasadzie to powinnam otworzyć szampana i strzelać na vivat. Ale jakoś nie mogę. Cos mnie kłuje w okolicy serca i nie chce jak na złość przestać. Tak już głupia ta nasza kobieca natura, że rozsypujemy się na drobniutkie kawałeczki. Nie dam się tak łatwo .W końcu jestem Heleną, może nie tyle piękną co trojańską- patrz koń.
Na Julię wpadłam w redakcji, kiedy zanosiłam pracę domową. Wyglądałam jak nocny koszmar , włos tłusty, przylizany, wyciągnięty sweter i za ciasna spódnica. Z lenistwa nie chciało mi się zakładać stanika, więc na dodatek zwisał mi biust. Robienie makijażu także wydało mi się zbyteczne, niestety. Ale największym hitem w moim wizerunku był pryszcz na nosie wielkości pięści. Z takim wyglądem mogłam być atrakcyjna jedynie dla niedowidzącego, chociaż podobno osoby niewidome , na przykład, obdarzone są wyostrzonymi innymi zmysłami, ja zaś nawet intrygująco nie pachniałam. W ogóle, nie pachniałam, jeśli idzie o ścisłość. I zupełnie nie wiem dlaczego tak strasznie przestało mi na sobie zależeć. Mój szef, ujrzawszy mnie, westchnął szczególnie ciężko , pokręcił głową z niedowierzaniem i dezaprobatą, delikatnie zasugerował spotkanie z redakcyjną wizażystką i zaproponował podwyżkę. Julia jest szefową działu ” Listy od czytelników”. W zasadzie to moja bezpośrednia przełożona. Kobieta z krwi i kości. Gdybym była facetem, zakochałabym się bez pamięci
Wieczorem do ‘Riposty” poszłam tylko z Weroniką, bo Karina w ostatniej chwili odwołała spotkanie. Musiała zostać z Adamem, który miał traumatyczne przeżycia po ostatnich wydarzeniach w pracy, i w żadnym razie nie mógł zostać sam. Bo, jak powiedziała Karina, gotów zrobić coś głupiego.
— Zwolnili go? — dociekałam, słysząc przerażony głos Kariny.
– Gorzej. Znacznie gorzej. Wyobraź sobie, że Adam wszedł do szatni, po skończonej służbie, przebrać się. Patrzy, a tam jego dwóch kumpli się migdali.
– Widzieli go?
– Nie. Chyba nie. Adam mimo przerażenia, zachował zimną krew i refleks. Padł na podłogę koło szafki i wyczołgał się z szatni .
-A tam, od razu wyczołgał się. Wyszedł po angielsku i tyle.
- Mówię ci, Trojka, on nie może do siebie dojść.
– Taki wrażliwy? Co , geja nigdy nie widział.? A może on nie toleruje ” kochających inaczej”? Przecież gej też człowiek.
-No popatrz, a nasz nowy minister edukacji myśli inaczej.
- O Jezu, to on istnieje naprawdę? A myślałam,że tylko ja mam te koszmary.
-Ja wciąż mam nadzieje, że to tylko zbiorowa halucynacja- ale opowiadaj dalej.
– Teraz się martwię bo on wcale się nie odzywa. Ani słowem. Opowiedział tylko co zobaczył i milczy jak zaklęty. Nie je. Nawet piwa nie chciał. Chory jakiś, czy co? I tylko w kółko coś mamrocze pod nosem. Mamrocze i mamrocze.
– A wiesz co mamrotał? Słyszałaś?
– Tak. Zakradłam się za jego fotel. Mamrocze: “kurwa, ja już się nigdy po nic nie schylę.”
– O rany! Nie jest dobrze. Miejmy nadzieję, że mu przejdzie.
– Tak myślisz? Ale on jutro musi iść do pracy.
– Niech weźmie dzień dla matki z dzieckiem.
– Rety, dzięki, ty masz głowę na karku- ucieszyła się .
– A ty nie masz dzieci, a adopcji nie załatwisz w 24 godziny- przypomniałam Karinie i rozłączyłam się.
Monika Sawicka
Rok produkcji 1972. Używana, lekko przechodzona, ale w niezłym stanie. Przebieg autentyczny. Nie wymaga liftingu, lakier oryginalny, tapicerka i poduszki powietrzne także. Jak na razie. Szatynka z natury, blondynka z wyboru.
Uchodzi za niezrównoważoną emocjonalnie, choć prawda jest bardziej okrutna- to wariatka oraz burtelier, którym jej mąż straszy klientów, ociągających się z płaceniem. W związku z tym, czasem robi za komornika. Ale znana jest także z tego, że gdy ktoś potrzebuje pomocy, wyczuwa to niemal telepatycznie, rozwija anielskie skrzydła i pędzi z pomocą. Wtedy nad Łodzią przechodzą zawieje, trąby powietrzne i wichury.
Ma ksywkę Anioł oraz ksywkę Czub. Znajomi najbardziej ją lubią, gdy śpi- może nawet chrapać, ale wtedy przynajmniej nie gada. Mąż ją także woli, gdy śpi, a jeszcze bardziej, gdy śpi z nią co się nawet czasem zdarza. Czasem nawet zdarza się, że robią inne rzeczy, w nadziei na becikowe.
Świetnie gotuje. Uwaga! Nie pierze i nie prasuje. Chętnie jednak zmywa . Nienawidzi obierać ziemniaków. Mistrzyni szarlotki- zawsze piecze hurtowo- dla znajomych. Jest zodiakalnym Koziorożcem Idzie do przodu jak burza, ale z niespotykaną łagodnością.
Jak napisali w wierszyku jej znajomi:
“Z imienia Monika niewiele wynika, lecz dodać Sawicka ,to niezły kawałek zadka i cycka. Otwarta na ludzi kobieta z piórami, raz stąpa po ziemi, raz między chmurami. Z odwagi i uporu charakter ma znany , a serce i dusza to KRUCHOŚĆ PORCELANY”.
Autorka powieści “Kruchość porcelany”, październik 2005
Polecamy “Serwantka” - Monika Sawicka
Autor: Monika Sawicka Data: 2006-08-09
Serdecznie zachęcamy do lektury książki “Serwantka” autorstwa Moniki Sawickiej.
“Serwantka” jest to po prostu współczesna baśń dla sfrustrowanych kobiet ładna, żywo napisana i zabawna, taka, której bohaterki można polubić, a lektura przypomina wypoczynek w ulubionym, dobrze wygniecionym, fotelu. A to przecież sprawia przyjemność i pewnie po to się czyta takie powieści, by być bujanym i kołysanym w ulubionej tonacji. Powieść Moniki Sawickiej nie zawodzi i pewnie perfekcyjnie trafia w oczekiwania czytelniczek. Puenta powieści prawdziwa i zawsze godna propagowania: “Najistotniejsze chyba, by żyć w zgodzie z sobą, żyć tak jak się chce, czerpiąc jak najwięcej przyjemności, radości i nie wyrządzając przy tym krzywdy innym”. Znacie? Znamy! To posłuchajcie… I słuchamy, bo się wcześniej dobrze bawimy.” - (Leszek Bugajski- krytyk literacki, pisarz)
“Przedstawiam Państwu Helenę, prawie Trojańską. Ona jest jak ten legendarny koń - podświadomie podstępna, choć sama ‘nie zna potęgi swego męstwa”- żeństwa?:-) A kim jest Klementyna? Obiecuję, że pokochacie ją od pierwszej chwili , a być może zechcecie ją adoptować? Jest także tajemniczy malarz, przejechany nie na śmierć, doktor i zakonnica o nieco innej orientacji od powszechnie obowiązującej w Kaczolandzie. Mąż wiarołomny zakochany w przydrożnej tirówce i Deląg- nieDeląg. To i dużo dużo więcej gwarantuje Państwu mega dawkę śmiechu i pysznej zabawy. A na dodatek pozwoli pozbierać się po życiowych niepowodzeniach. Serio- nie ma to tamto”. - (Monika Sawicka)
“Zabawna i wciągająca opowieść o tym czego pragną współczesne kobiety. Inteligentna ironia doprowadzona nieomal do perfekcji. Nieomal, bo i tak nie ukrywa niezwykłej wrażliwości autorki. ” - Janusz Leom Wiśniewski, autor “S@motności w Sieci”, Frankfurt/Main, sierpień 2006
Data premiery: 8 wrzesnia 2006.
Ilosc stron: 184,
Okladka miekka.
Książka ilustrowana.
Wyłączny dystrybutor: hurtownia PLATON www.platon.com.pl
Książka dostępna w sieci EMPIK, MERLIN, MATRAS, NOTABENE, DOMY KSIĄŻKI, LDL …
Autorka o sobie:
Monika Sawicka - rok produkcji 1972. Używana, lekko przechodzona, ale w niezłym stanie. Przebieg autentyczny. Nie wymaga liftingu, lakier oryginalny, tapicerka i poduszki powietrzne także. Jak na razie. Szatynka z natury, blondynka z wyboru. Jak większość ludzi, posiada dwie nogi, z tym, że ona ma prawą nogę krótszą, lewą dłuższą i przesuniętą miednicą. Do dziś trwa ustalanie, kto i kiedy owego przesunięcia dokonał. Uchodzi za niezrównoważoną emocjonalnie, choć prawda jest bardziej okrutna- to wariatka oraz burtelier, którym jej mąż straszy klientów, ociągających się z płaceniem. W związku z tym, czasem robi za komornika. Ale znana jest także z tego, że gdy ktoś potrzebuje pomocy, wyczuwa to niemal telepatycznie , rozwija anielskie skrzydła i pędzi z pomocą. Wtedy nad Łodzią przechodzą zawieje, trąby powietrzne i wichury. Ma ksywkę Anioł oraz ksywkę Czub.
Znajomi najbardziej ją lubią, gdy śpi - może nawet chrapać, ale wtedy przynajmniej nie gada. Mąż ją także woli, gdy śpi, a jeszcze bardziej, gdy śpi z nią co się nawet czasem zdarza. Czasem nawet zdarza się, że robią inne rzeczy, w nadziei na becikowe. Kiedy wypije, zaczyna mówić po angielsku. Generalnie z językami obcymi nieźle: łacina niemal perfekcyjnie, francuski werbalny ciągle doskonalony, rosyjski charaszo, niemiecki: arbait macht frei. Całkiem dobrze posługuje się językiem polskim. Świetnie gotuje. Uwaga! Nie pierze i nie prasuje. Chętnie jednak zmywa. Nienawidzi obierać ziemniaków. Mistrzyni szarlotki - zawsze piecze hurtowo - dla znajomych. Jest zodiakalnym Koziorożcem Idzie do przodu jak burza, ale z niespotykaną łagodnością. Jak napisali w wierszyku jej znajomi:
“Z imienia Monika niewiele wynika, lecz dodać Sawicka, to niezły kawałek zadka i cycka. Otwarta na ludzi kobieta z piórami, raz stąpa po ziemi, raz między chmurami. Z odwagi i uporu charakter ma znany, a serce i dusza to KRUCHOŚĆ PORCELANY”.
I to by było na tyle. Dziękuję za uwagę. Odwagę.
Notkę biograficzną spłodziła :
Nie będąca przy zdrowych zmysłach i nie w pełni władz umysłowych - Monika Sawicka.